Życiorys Heleny i Oskara Cieślar

Moim rodzicom z okazji 90-tych urodzin ojca oraz 60-tej rocznicy ich ślubu.
- syn Karol

Ojciec OSKAR (od r. 1948 FRANCISZEK) CIEŚLAR urodzony 25.12.1917 w Wiśle, jako drugi syn Andrzeja Cieślara (1871–1935) i Marii z domu Sikora (1887–1958). Ojciec oprócz brata miał jeszcze sześć sióstr oraz ośmiu braci i dwie siostry z pierwszego małżeństwa dziadka, który przedwcześnie owdowiał. Razem moi dziadkowie z Wisły wychowali osiemnaścioro dzieci nie licząc tych, które zmarły w dzieciństwie.

Środowisko, w jakim wyrastał, uformowało jego charakter już w młodym wieku. Brat ojca, Michał Cieślar, dyrektor ewangelickiej Szkoły Powszechnej w Wiśle był razem z księdzem Andrzejem Wantułą (poźniejszym biskupem Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce) animatorem przedwojennego życia społeczno – kulturalnego tego regionu. Niestety śmierć z ręki oprawcy w obozie zagłady w Gusen przerwała jego działalność (A. Wantuła „W dolinie cienia śmierci“, Londyn, 1947). Dalszy krewny, kuzyn Adolf Pilch („cichociemny“, spadochroniarz - pseudonim „Góra–dolina“, major Armii Krajowej), odwiedził swojego kuzyna Oskara dopiero w roku 1990, kiedy to pierwszy raz przyjechał na Śląsk Cieszyński z przymusowej emigracji z Londynu. Nie widzieli się od swej młodości. Brat Jerzy (Jorge) wyjechał w latach 30-tych do Chile jako misjonarz Brytyjskiego i Zagranicznego Towarzystwa Biblijnego. Nigdy się nie spotkali, chociaż cały czas trwały kontakty korespondencyjne. Po śmierci wujka kontakty rodzinne trwają dalej.

Po ukończeniu szkoły podstawowej ojciec, chociaż był uzdolnionym uczniem, mógł podjąć jedynie naukę zawodu. Rodziców tak licznej rodziny nie było stać na dalsze kształcenie. Został cieślą. Pod koniec jego edukacji wybuchła II. wojna światowa. Starszy brat Józef wraz z moim ojcem ukrył się w lasach Beskidu, ale ojciec, na wiadomość, że matce oraz rodzeństwu grozi obóz oświęcimski, wrócił do domu, by ich chronić. Wcielono go do wojska. Po 4 latach tułaczki na froncie wschodnim w jednej z bitw został ranny w głowę. Dowódcy byli przekonani, że nie żyje i wysłali wiadomość do kraju, że padł na polu walki pod Kownem na Litwie. W rodzinnej Wiśle odprawiono pogrzeb.

Ciężko rannego ojca jako jeńca wojennego zamknięto w gułagu w Sjastroj na brzegach jeziora Ładoga, blisko granic z Finlandią. Po ponad rocznej katordze wraca stamtąd, razem z innymi Polakami, wycieńczony, do rodzinnej Wisły. Było to pod koniec 1945 roku.

Po wojnie (16.5.1948) ożenił się z Heleną Wojnar (ur. 1925) mieszkanką sąsiedniej, ale „zagranicznej“ wsi Nydek z drugiej strony Czantorii. Stała się ona wierną towarzyszką jego życia.

Niedługo po ślubie, chcąc uzyskać paszport, został zmuszony zmienić swoje imię, które urzędnikom komunistycznym wydawało się niemieckie. Zmieniono mu imię Oskar na Franciszek, które później, przy zmianie obywatelstwa, władze czeskie zmieniły na František. I tak całe życie przeżył jako František.

Moja matka Helena urodziła się 28. 12. 1925 jako siódme i najmłodsze z dzieci Jerzego Wojnara (1982–1954) i Ewy z domu Szturc (1986–1975). Dziadek z Nydku był szewcem, tak samo jak jego ojciec Paweł. Dziadek mojego dziadka był tkaczem. Dzieciństwo matki nie było łatwe. W wieku lat 9-ciu rozpoczyna tzw. „służbe“ w domu starszej siostry, gdzie opiekuje się trójką dzieci i pomaga w gospodarstwie. W roku 1938 kończy polską szkołę podstawową, podczas wojny uczęszcza do niemieckiej wieczorowej szkoły zawodowej.

Przez całe życie jest gorliwą czytelniczką masy książek, nierzadko bardzo poważnych pozycji z zakresu studiów swoich dzieci, jak również prowadzi korespondencję z różnymi redakcjami czasopism polskich, głównie religijnych. Wiernie pomaga mojemu ojcu w kościelnej działalności charytatywnej oraz wychowawczej. Jest matką sześciorga dzieci, babcią dwudziestu wnuków oraz prababcią dwunastu prawnuków (dotychczas). Łącznie 38-ro potomstwa jest przedmiotem jej szczególnej troski i pamięci, czemu dała wyraz pisząc własnoręcznie pamiętnik rodzinny w roku 1999 (patrz. załącznik). Jej całożyciowa aktywność niesienia pomocy wszystkim potrzebującym przejawia się nawet w jej sędziwym wieku, m.in. i tym, że przez lata własnoręcznie szydełkuje bandaże dla trędowatych w Indiach, czy Tybecie.

Przeżycia koszmaru wojennego zostały głęboko wryte w pamięć ojca i naszą (tyle razy nam to opowiadał…). Wydarzenia te utwierdziły go w wierze, całe życie został wierny swoim ślubom danym Bogu w okopach frontu wschodniego. Poświęcił życie działalności społecznej, służbie bliźnim, zwłaszcza młodemu pokoleniu. Trzeba wspomieć jego 30-letnią pracę nauczyciela w szkole niedzielnej Śląskiego Kościoła Ewangelickiego A. W. (dalej tylko ŚKEAW) w miejscowym Nydku, w Bystrzycy, w Koszarzyskach oraz Karpętnej (1958 – 1988). Było to w czasach represji komunistycznych, na przekór zakazom i szykanom urzędów (czy nawet miejscowych księży uległych reżymowi). Pełnił ten dobrowolny obowiązek bez względu na czas, środki finansowe i narażenie własnej rodziny. Trzeba tutaj zaznaczyć, że w jego domu odbywały się spotkania podziemnego Kościoła, tutaj była drukarnia samizdatowej „Prawdy Życia“ oraz innych wydawnictw.

Rodzice mieli sześcioro dzieci, trzech synów: Adama (1949), Jana (1951), Karola (1954), oraz trzy córki: Anielę (1957), Halinę (1961) i Ewę (1964).

Adam, inżynier automatyk, studia na politechnice w Bernie (VUT). W czasach komunistycznych nie udzielono mu jako animatorowi kościelnej pracy młodzieżowej zgody na studia teologiczne. Wykształcenie techniczne musiał zdobywać zaocznie. Pracował w Hucie Trzynieckiej. Dziś jest kierownikiem produkcji firmy Autel w Trzyńcu, zajmującej się automatyzacją. Autel realizuje swoje projekty nie tylko w Czechach i w Polsce, lecz i w innych krajach świata. Przez wiele lat udzielał się w pracy gminnej i kościelnej, gdzie pełnił znaczące funkcje. Był wiceburmistrzem w Nydku, kuratorem zboru ŚKEAW w Bystrzycy, kuratorem Senioratu Jabłonkowskiego, zaś od roku 2006 kuratorem całego Śląskiego Kościoła Ewangelickiego w Republice Czeskiej. Jest ojcem 4-ga dzieci. Żona Irena z domu Heczko.

Jan, ksiądz ewangelicki, studia na Wydziale Teologicznym w Bratysławie oraz Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. W czasach komunistycznych prześladowany (w latach 1974-77 oraz 1984-85 odebrano mu zgodę państwową na wykonywanie powołania w Kościele). W tych czasach pracował fizycznie w Hucie Trzynieckiej, później w kopalni w Stonawie, jak również jako palacz kotłowni w Hawierzowie.

Jest wieloletnim pastorem zboru w Karwinie, zastępcą biskupa ŚKEAW (1992-2006), od roku 2006 wiceprezesem Synodu ŚKEAW. Był współzałożycielem Diakonii Śląskiej, delegatem walnych zgromadzeń Światowej Rady Kościołów w Harrare (1988) oraz w Porto Allegre (2005). Piastował różne stanowiska w organizacjach europejskich, np. był wiceprezesem Stowarzyszenia Gustawa Adolfa (2001-2007). Jego życiową pasją jest muzyka. Był współtwórcą polskiego „Śpiewnika Ewangelickiego“ (2002) oraz czeskiego „Evangelického kancionálu“ (2005). Od roku 2001 jest prezesem kuratorium Akademii Ekumenicznej w Pradze. Ojciec trójki dzieci. Żona Helena z domu Pasz.

Karol, inżynier architekt, studia na politechnice w Pradze (ČVUT) oraz na Politechnice Śląskiej w Gliwicach. Kontakty z niezależnymi organizacjami studenckimi w Polsce, udział w wyjeździe „studialno-naukowym“ Euroarch ´77 oraz praca na rzecz Kościoła podziemnego w byłej Czechosłowacji była wystarczającym powodem, by młody architekt musiał po studiach pracować jako murarz (1978-81). Po roku 1989 udziela się społecznie, jest wybrany jako zastępca, później burmistrz Cierlicka (1990-97). W roku 1996 kandyduje do Senatu Republiki Czeskiej. Jest współzałożycielem Diakonii Śląskiej, Euroregionu Śląsk Cieszyński oraz innych organizacji. Był członkiem Rady Kongresu Polaków. Od roku 2000 koordynuje prace polskich architektów w Ostrawie, którzy wygrali pierwszy międzynarodowy konkurs architektoniczno-urbanistyczny w Republice Czeskiej. Zostaje sędzią Czeskiej Izby Architektów (2003-2006). Autor wielu realizacji architektonicznych. Obecnie jest dyrektorem kancelarii projektowo-deweloperskiej. Ojciec czwórki dzieci. Żona Eugenia z domu Harwot (zmarła w roku 1997).

Aniela Różańska z domu Cieślar, doktor nauk humanistycznych z zakresu pedagogiki, adiunkt Wydziału Etnologii i Nauk o Edukacji Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie. Z powodu działalności „antypaństwowej“ rodziców i rodzeństwa uniemożliwiono jej studia w Czechosłowacji. Podjęła więc studia w Polsce bez zgody ówczesnych władz czeskich. Była studentką UŚ w Katowicach na Wydziale Biologii i Ochrony Środowiska. Po oczywistych kłopotach ze znalezieniem pracy na ojczystym, zaolziańskim Śląsku Cieszyńskim podejmuje pracę w szpitalu w Cieszynie. Razem z mężem Henrykiem Różańskim poświęca się pracy w środowisku młodzieżowym ŚKEAW. W sierpniu 1989 roku decydują się na emigrację do Londynu, skąd – dzięki zmianom politycznym – wracają pod koniec 1990 roku do kraju. Jest autorką książki „Działalność edukacyjna Śląskiego Kościoła Ewangelickiego Augsburskiego Wyznania na Zaolziu“ oraz wielu prac z dziedziny pedagogiki, zwłaszcza z zakresu edukacji międzykulturowej i religijnej. Pisze również poezję (tomik wierszy „Biało-białe“, Olza 1994). Dwukrotnie pełniła funkcję prezbitera zboru w Czeskim Cieszynie, jest delegatką ŚKEAW w Europejskiej Chrześcijańskiej Sieci Ekologicznej (ECEN). Matka dwójki dzieci.

Halina Szkadera z domu Cieślar, wykształcenie techniczne, żona księdza Władysława Szkandery, pastora w Orłowej i seniora Senioratu Ostrawsko-karwińskiego. Animatorka pracy młodzieżowej oraz ekumenicznego ruchu kobiet przy Radzie Ekumenicznej w Pradze. Jest delegatką ŚKEAW międzynarodowego Forum Kobiet Chrześcijańskich. Razem z mężem jest założycielką stowarzyszenia „Benjamin“, które troszczy się o aktywizację wolnego czasu dzieci i młodzieży. Matka dwóch synów.

Ewa Taska z domu Cieślar, z wykształcenia pielęgniarka. Przez całe lata ofiarnie troszczy się o starzejących się rodziców, w ostatnich latach też o męża Pawła, który po wypadku w pracy jest przywiązany do wózka inwalidzkiego. Również i ona poświęca się pracy młodzieżowo-wychowawczej. Matka pięciu dzieci (jedno z nich zmarło w dzieciństwie na białaczkę spowodowaną katastrofą w Czarnobylu).

Kończąc życiorys moich rodziców oraz powyższe krótkie charakterystyki działalności ich synów i córek trzeba podkreślić, że rodzice pomimo zaawansowanego wieku są w bardzo dobrej kondycji umysłowej i żywo interesują się sprawami życia rodziny, Kościoła, Kraju, oraz problemami społeczno-politycznymi świata.

Niniejszy tekst jest wyrazem mojego głębokiego szacunku oraz wdzięczności wobec rodziców z okazji ich zacnych jubileuszów.

mgr. inż. arch. Karol Cieślar W Cieszynie, 15 listopad 2007